Socjalizacja szczeniąt

2019.04.25

Socjalizacja szczeniąt

W ostatnim czasie na psich forach i grupach gorącym tematem jest socjalizacja szczeniąt. Zabieramy zatem swój wirtualny głos w tej sprawie.

Czym jest socjalizacja?
Cytując wikipedię: „ Socjalizacja (łac. socialis = społeczny) – proces (oraz rezultat tego procesu) nabywania przez jednostkę systemu wartości, norm oraz wzorów zachowań (w wyniku oddziaływań otoczenia społecznego) obowiązujących w danej zbiorowości. „

A czym jest potocznie socjalizacja w psim świecie?
To umiejętność odnalezienia się i zachowania w życiu codziennym, pośród bodźców, dźwięków, ludzi i zwierząt.

Większość z nas wie, że nieodpowiednia socjalizacja w okresie szczenięcym, to spore problemy na przyszłość. Oprócz odpowiedniego podejścia hodowcy do szczeniąt, ważne jest też odpowiednie prowadzenie suki podczas całego okresu ciąży.

Odbieramy zwykle ośmiotygodniową kulkę i rzadko kiedy w tym czasie myślimy już o odpowiednim przygotowaniu szczeniaka do życia. To okres szczepień, podczas którego, często słyszy się, żeby nie zezwalać psu na kontakty z innymi psami i brać go na ręce, gdy do nas podbiegają. Najlepiej w ogóle nie wychodzić z nim z domu, nie narażać na ewentualne choroby. Tworzymy środowisko bezpieczne, sterylne, a trzymany pod kloszem piesek zdrowo dorasta i dokazuje.

Mija okres szczepień i zaczynają się spacery. Czas przecież odstawić w końcu maty i zacząć naukę załatwiania potrzeb na dworze. I tu często pojawia się pierwszy problem. Szczeniak, który był pod parasolem pierwsze tygodnie w nowym domu, nagle zderza się z zupełnie obcym sobie światem zapachów, dźwięków i bodźców. Zauważamy, że reakcja na psy, to schowanie się za panem, a przejeżdżający samochód, to panika i ucieczka. Nieświadomi błędu jaki popełniamy, chcemy wesprzeć malca biorąc go na ręce i pocieszając. Zaczynamy być zaniepokojeni, bo chcieliśmy dokazującego i radosnego piesia, a nie kłębek nerwów, który obszczekuje każdego napotkanego psa. Jest pomysł. Trzeba się zapisać do psiego przedszkola! Tam nasz maluch nauczy się odpowiednich zachowań i relacji.

Jak wyglądają zwykle takie zajęcia? Wiele zależy od wiedzy i podejścia szkoleniowca. To co się często obserwuje to, spęd szczeniąt w różnym wieku, różnych gabarytów i z różnym temperamentem. Nie różni się to zbyt od wybiegów osiedlowych czy zabawy w parku. Jak wrzucony w taki chaos szczeniak ma uczyć się prawidłowych zachowań? Ja bronić się przed napastliwym, często większym psem? Jak czuć się bezpiecznie, kiedy nie ma wsparcia i nikt nie kontroluje tej „zabawy”. Największe nieszczęście jest wtedy, kiedy osaczony, zaczyna wykazywać sygnały grożące lub po prostu ucieka i obie te sytuacje przyniosą mu rozwiązanie problemu. Wzmocnienie takiego zachowania, to gwarancja kolejnych problemów, chociażby takich jak agresja lękowa. Kolejnym przykładem jest świetnie dogadujący się w stadzie szczeniak, który dorasta, buzują mu hormony i nagle z niewinnych zaczepek i podgryzania, mamy zabawnie wyglądającą jatkę i pierwsze próby rozwiązania konfliktu siłowo. Nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć, czego uczy się dorastający pies w takich sytuacjach i jak sprawa przedstawia się na przyszłość.

Następną kwestią jest to, że spędzanie czasu na gonitwach i zabawach z psami, to jest to co one kochają najbardziej. Jak potem właściciel ma przewartościować swoją osobę w oczach psa i pokazać, że jest dla niego atrakcyjny we współpracy i szkoleniu? Smaczki, zabawki, komendy, przywołanie? Nic nie istnieje, bo zabawa z innym psem jest najbardziej cool i człowiek z tymi swoimi gadżetami jest po prostu nudny.

Zwykły spacer, kiedy nie chcemy, żeby nasz pupil się bawił, a mamy w planach po prostu iść do parku całą rodziną, pouczyć go sztuczek i przywołania. Nagle na horyzoncie pojawia się sympatyczny kundelek i nasz podopieczny zrywając siad rwie do kumpla jak oszalały i puszcza się w wir zabawy, nie reagując zupełnie na nasze wołanie. Stoimy bezradnie, a gdy zziajany szczeniak do nas wraca, w odruchu złości i bezsilności karcimy go i zapinamy na smycz.

Pies nie rozumie, że psia łączka czy wybieg, to nie ulica czy park, że w środę mogę, a już w sobotę mam iść grzecznie przy nodze pana. Sami kręcimy sobie bicz na siebie i pozwalamy na wzmacnianie niepożądanych zachowań, które potem trzeba odpracować, żeby móc z psem normalnie funkcjonować.

Socjalizacja nie jest wrzuceniem w bodziec, a umiejętnością funkcjonowania przy nim. Jeśli chcę mieć psa, który nie boi się dźwięków, to go z nimi spokojnie i stopniowo oswajam, jeśli chcę żeby był przyjazny do dzieci, to nie idę z nim do przedszkola, gdzie maluchy go obstąpią i będzie zmuszony do kontaktu, na który może nie jest gotowy, czy chętny. To samo dotyczy relacji z psami.

Sytuacje, które nas najbardziej przerażają, to takie telefony: „ Dzień dobry, chciałabym się zapisać z moim ośmiomiesięcznym psem na szkolenie. Podczas zabawy zabiera innym pieskom zabawki, gryzie nawet suczki i nie potrafi zachować się na psiej świetlicy. Behawiorysta zalecił kastrację i karanie psa poprzez leżenie i patrzenie jak inne psy się bawią”…

Oczywiście są szkoły i szkoleniowcy, u których na placu nie zobaczymy 15 szczeniaków dokazujących razem, a właścicieli stojących z rękami w kieszeniach, zadowolonych, że pieski się wybiegały. To szkoły, gdzie szczeniak uczy się podstaw posłuszeństwa przy swoim przewodniku, a inne psy są tłem i rozproszeniem, dostosowanym do jego możliwości.

Od nas zależy jaki rodzaj szkolenia i socjalizacji wybierzemy i jak przedstawimy świat dorastającemu psu. Wybierzmy do tego kogoś, kto ma wiedzę i zależy mu faktycznie na dobru naszego pupila, a nie na ilości kursantów na placu.

 

źródło: www.fb

Motywacja psa – szkolenie Olsztyn